To tylko kawałek
Posted in muzyka ze znacznikamicool shit, house, itaintminimal!, shakeyoass on listopad 21, 2007 by plotthickens
Fajny taki. Bezstresowy, radosny, bez zbędnych pierdów i udziwnień.
W sam raz na te bure dni.

Fajny taki. Bezstresowy, radosny, bez zbędnych pierdów i udziwnień.
W sam raz na te bure dni.




Donnacha Costello zrobił rzecz piekną. Zebrał kilka kawałków ze swojej słynnej winylowej Colorseries i wydał na cd! + 2 unrelejsdy. To kawał świetnej tanzmuzyki inspirowanej dokonaniami herosów detroit techno, berlińskich dubów i wczesnego, aphexowego IDMu. A tu reprezentatywna zajawka całego wydawnictwa - ekscytujący miks Ryana Elliotta zawierający wszystkie nagrania serii. Endżoj.
Ostatnio w dubstepie spory ruch. Pierwszy sygnał dał Pinch wydając swój debiutancki album.

To jeden z prowodyrów dubstepowego szaleństwa, autor jednego z klasyków gatunku - Qawwali (na płycie jako Brighter Day), świetny kawałek łączący minimalizm formy z indyjską wibracją.
Underwater Dancehall składa się z dwóch płyt: wokalnej i instrumentalnej. Ciekawa taktyka, daje możliwość słuchania bez wokaliz, które (niestety) w kilku przypadkach brzmią troche drętwo. Za to na instrumentalnej jest już ok, zaśpiewy nie przeszkadzają, słychać wyraźnie całą paletę zagrań Pincha i dochodzi się do wniosku że płyta daje radę.
Oneiric zasiał spore spustoszenie w mojej głowie dlatego ucieszyłem się, że Boxcutter wydał nowy album…

…i kurcze chyba nie o to chodziło. Ale i tak nie jest źle mimo że Boxcutter (swoją drogą fajna ksywa) nie tnie jak wcześniej - brak tu jakiegoś kopa w jaja, czegoś jak Tauhid czy Brood z pierwszej płyty (Kaleid jest chyba tego najbliżej). Ponadto eksperymenty z house’owym bitem powinien odstawić - nie czuje się w tym najlepiej. Minusy nie przesłaniają jednak plusów; Glyphic, J Dub i wspomniany Kaleid brzmią kurewsko dobrze. Warto.

Aaaaaaa, Burial. Nie było ostatnio drugiej takiej płyty, która wywołałaby masową erekcję u wszystkich zwolenników ogólnie pojętej elektroniki. Bez dwóch zdań to bardzo dobry album, pełen emocji i szczerości. Początkowo ociupinkę odstręczała mnie mnogośc sampli wokalnych…ech czepiałem się, nie ma z tym żadnego problemu, niektóre są wpasowane w sposób wręcz mistrzowski. W ogóle Untrue, w porównaniu z debiutem, jest bardziej “straight forward”, troche z tej melancholii ubyło i uważam to za dobrą rzecz. Raver to jeden z piękniejszych deephousowych numerów jakie dane mi było słyszeć. Będę często wracał.
Aha i jeszcze jedno: czy sampel wokalny z Untitled nie pochodzi przypadkiem z Inland Empire?
Na deserek Peverelist z nową epką dla Punch Drunk. Już nie tak dobrze jak The Grind, który na dobre pogodził technicznych z dubstepowcami ale i tak wypaz.